"Poczułam, że ten festiwal był o patrzeniu. Może i nawet na własne życie, by zobaczyć coś, czego wcześniej nie było widać. Świat jest dużo bardziej niezwykły, niż zwykliśmy przyznawać. Może właśnie dlatego jestem światłoczuła, chcę sprawdzać, co ono odsłania w ciemności.
Czasem zdarzyć się może magiczny ogród wyrastający z kamiennych murów. Poczułam, jakby niektóre instalacje zostawiały światło nie tylko na murach, ale i trochę we mnie"
Kiedy przeczytałam te słowa u malarki z Bydgoszczy, Jolanty Krawiec, pomyślałam, że nie mogłabym tego lepiej ująć. A potem przypomniałam sobie pewne małżeństwo z Chełmna. Spotkałam ich kilka lat temu, podczas zlecenia, które tam wykonywałam. Oboje byli prawie niewidomi. Nie mogę przestać o tym myśleć. Mieszkają otoczeni ścianami kolorowego światła, a nie jest im dane go zobaczyć i doznać... A może da się czuć światło?
ŚWIATŁOCZUŁA

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz