Zanim bohater coś powie, muszę wiedzieć, co ukrywa.
Szkicowanie scen i pisanie dialogów to mój ulubiony etap powstawania książki. Zanim moi bohaterowie rzucą się w wir wydarzeń, tworzę dla nich pełną biografię. Analizuję ich przeszłość, uwikłania i to, jak zachowają się, gdy zostaną przyparci do muru. Najciekawsze napięcie w scenie nie rodzi się z wybuchów czy akcji, ale z tego, czego bohaterowie sobie NIE mówią.
Czerwone i czarne. Literacki blog Margoty Kott
Opowiem Wam, jak zginął.
poniedziałek, 7 września 2026
Studium ludzkich masek
wtorek, 1 września 2026
Ciemna strona kolorowych księżyców
Zrozumienie
i polubienie swoich słabości to najpiękniejsza (i najtrudniejsza) forma dbania
o siebie.
Nie musimy być jednowymiarowe. Możemy być silne, a jednocześnie szukać
ukojenia. „Kolorowe Księżyce” to projekt, który powstał z myślą o tej
równowadze. To połączenie literatury, profilaktyki zdrowia emocjonalnego i
arteterapii. Dla każdej z Was, która potrzebuje chwili na poukładanie swoich
własnych, jasnych i ciemnych stron.
Krzyżówka z kociakiem
Krzyżówka
z kociakiem... a właściwie z Kott(owską)!
Człowiek to układanka o wielu, często skrajnych, elementach. Stworzyłam małą
krzyżówkę z „Margotą Kottowską” (i małym wsparciem wąsatego asystenta), by
pokazać Wam, co właściwie drzemie pod moimi tekstami. Odnajdziecie we mnie
opowiadaczkę i marzycielkę, ale też osobę antysystemową, szukającą prawdy tam,
gdzie bywa niewygodnie. Nie lubię sztywnych ram, dlatego wciąż im umykam.
Poza schematami
Dlaczego
jednego dnia piszę o najgłębszych lękach, a drugiego o ukrytych pragnieniach i
ukojeniu?
Bo człowiek nie jest jednowymiarowy.
Zawsze uczono nas, by pasować do konkretnej szufladki. Być albo „grzeczną”,
albo „odważną”. Konsekwentną. Przewidywalną. Ale ludzka natura tak nie działa.
Zamiast ograniczać się do jednej roli, wybieram bycie poza ramą. A Wy?
niedziela, 30 sierpnia 2026
Światłoczuli...
"Poczułam, że ten festiwal był o patrzeniu. Może i nawet na własne życie, by zobaczyć coś, czego wcześniej nie było widać. Świat jest dużo bardziej niezwykły, niż zwykliśmy przyznawać. Może właśnie dlatego jestem światłoczuła, chcę sprawdzać, co ono odsłania w ciemności.
Czasem zdarzyć się może magiczny ogród wyrastający z kamiennych murów. Poczułam, jakby niektóre instalacje zostawiały światło nie tylko na murach, ale i trochę we mnie"
Kiedy przeczytałam te słowa u malarki z Bydgoszczy, Jolanty Krawiec, pomyślałam, że nie mogłabym tego lepiej ująć. A potem przypomniałam sobie pewne małżeństwo z Chełmna. Spotkałam ich kilka lat temu, podczas zlecenia, które tam wykonywałam. Oboje byli prawie niewidomi. Nie mogę przestać o tym myśleć. Mieszkają otoczeni ścianami kolorowego światła, a nie jest im dane go zobaczyć i doznać... A może da się czuć światło?
ŚWIATŁOCZUŁA
środa, 12 sierpnia 2026
Dane nam było Słońca zaćmienie...


